Przejdź do głównej zawartości

Posty

„Napełniając jej serce...”

My, Ania i Paulina, chciałybyśmy opowiedzieć Wam historie kobiet Sukuma, wśród których żyjemy. Pierwsze spostrzeżenia, oczywiście subiektywne, które mamy o Sukumkach dotyczą ich sposobu funkcjonowania w społeczeństwie: gościnność, pomocniczość, oddanie rodzinie, uderzająca pokora i szacunek dla autorytetu. Codziennie jesteśmy świadkami ich cichej obecności, która w ma w sobie siłę dla lokalnej wspólnoty, jaką ma fundament dla budowli. To one zdobywają pożywienie , pracują na roli, są więc żywicielkami rodziny, wychowują dzieci. Często nie mają wsparcia, ze strony mężów, którzy bywają w domu u jednej, drugiej... kolejnej żony, by po kilku tygodniach, miesiącach jadą do innej. W Tanzanii poligamia jest akceptowalna przez społeczeństwo i prawo. Zawsze można liczyć na ich pomoc. Jeśli nie mogą osobiście rozwiązać czyjegoś problemu, znajdą kogoś, kto to potrafi. Mimo że nie otrzymały gruntownego wykształcenia (większość nigdy nie uczęszczała do szkoły lub nie mogła jej ukończyć), posiada…
Najnowsze posty

BIG THANK YOU!

Kochani, tuż po moim przyjeździe do Tanzanii, zachęcałam Was by wesprzeć Emmanuela. Jego historię możecie przeczytać na moim blogu (http://obleczonawslonce.blogspot.com/2017/08/emmazing-help.html). Dzięki Waszej pomocy Emmanuel otrzymał okulary, które rozwiązały wiele jego problemów a jego siostrzeniec otrzymał szansę kontynuowania edukacji. Uwierzcie mi, nigdy nie zapomnę wyrazu jego oczu, gdy spotkałam się z nim, by przekazać mu te wspaniałe wiadomości. Było w nich widać nieskrywane wzruszenie, wdzięczność i radość, które dogłębnie dotykały serca. Jeżeli jeszcze nie przekonaliście się, że dając więcej zyskujemy, zacznijcie bezinteresownie pomagać a zobaczycie jak Wasze serca zaczną się przemieniać a dni wypełniać radością. W imieniu Emmanuela i swoim bardzo dziękuję za to, czego dokonaliście. A już niebawem pojawi się kolejna propozycja i szansa, by wspólnie zrobić coś dla innych :)



Stary Rok, Święta, Nowy Rok

Od dłuższego czasu myślę o tym, że dawno nie opublikowałam nowego wpisu na blogu. Nie dlatego, że nie mam o czym pisać, bo zdumienia i powody do wdzięczności, którymi chciałabym się podzielić, pojawiają się każdego dnia. I tak bardzo je wypełniają, że niepostrzeżenie minął już ponad miesiąc od ostatniego tekstu. Gdy spoglądam jeszcze dalej wstecz oczom mojej wyobraźni ukazuje się niezwykły rok. Ku mojemu zaskoczeniu dokładnie pamiętam wydarzenia miesiąc po miesiącu. Ostateczny bilans wypadł pozytywnie – jestem szczęśliwa, chociaż nie zabrakło trudnych doświadczeń i negatywnych emocji. W styczniu zmarła moja ukochana babcia. Miałam szczęście, że mogłam towarzyszyć jej do samego końca, przeżywając jednocześnie rekolekcje życia. Podczas gdy sprawując nad nią fizyczną i duchową opiekę, zdałam sobie sprawę, że w godzinie śmierci jedyne czego potrzebujemy to różaniec i Pismo Święte. Żadne materialne rzeczy nie dają takiego pokoju jakiego wtedy doświadczyłam, a także nie mogą dodać dni do n…

Obdarowywana

Przeżyłam kolejny piękny i wyjątkowy w swej prostocie dzień. Dostrzegłam bogactwo ludzi, którzy mnie otaczają. Podczas dzisiejszego seminarium młode dziewczyny, matki uczyły się o różnych umiejętnościach życiowych, które pomagają człowiekowi zdobyć samodzielność, pewność siebie, zaplanować cele na przyszłość, dobrze żyć ze społecznością i pomagać innym. 
Urzekła mnie ich postawa. Z zaciekawieniem dziecka wsłuchiwały się i chłonęły jak gąbka wszystkie treści – dla niektórych nowe dla innych po prostu ubrane w słowa. Ale bezspornie potrzebne. Niektóre z nich urodziły dzieci w nastoletnim wieku, nie mając jeszcze szansy na zdobycie życiowego doświadczenia, musiały zmierzyć się z nową dla nich sytuacją bez żadnego przygotowania. 
Wierzę, że wiedza którą dziś zdobyły i będą otrzymywać podczas kolejnych spotkań posłuży im, ich dzieciom i społeczności, w której żyją. Wśród uczestniczek były również ich dzieci, ujmujące aniołeczki. Właściwie nie przeszkadzały swoim mamom, które do perfekcji …

Czy istnieje recepta aby zwolnić czas?

Dziś od rana zajęta byłam sprzątaniem, przygotowaniami do seminarium, udało mi się też przyjąć gościa i wypić wspólnie kawę. Wszystko w pośpiechu, w poczuciu że chciałabym zrobić jak najwięcej. Przypomniałam sobie, że muszę jeszcze wydrukować dokumenty, bo ostatnio regularnie co dwa dni odcinają nam prąd, co oznacza, że tej pracy nie mogę przełożyć na jutro. Podczas wykonywania jednej czynności, myślami ogarniałam już kolejną, haraka haraka Haraka haraka hamna baraka – pośpiech nie ma błogosławieństwa. To zasada według której żyją ludzie wśród których przebywam.
Uporałam się ze wszystkim chociaż mogłabym dokończyć jeszcze tyle zaległych spraw. Ale przyszły dziewczyny, facylitatorki z którymi wspólnie prowadzimy seminaria. To oznaczało, że musimy ruszać w podróż do Mwankumbo. Jest to wioska, którą odwiedzamy w każdą środę. Zanim się tam wybrałam po raz pierwszy, nie wiedziałam czego powinnam spodziewać się po drodze. Okazało się bowiem, że droga, która do tego miejsca prowadzi, je…

Praca, która uszczęśliwia...

Pięciodniowe seminarium w Bugisi zapoczątkowało bardzo intensywny ale jednocześnie piękny i dający ogromną satysfakcję czas. Ożywiło ono również proces jeszcze większego uczenia się zaufania Bogu poprzez zdarzenia nie do przewidzenia oraz pojawiające się trudności. Jednocześnie dzięki tym przeżyciom mogłam doświadczyć ogromnej wolności poprzez zgodę na to co się działo. Ale to było możliwe tylko dzięki wierze, że każda ta chwila jest pobłogosławiona przez Boga.
Mimo że od początku seminarium zostało zaplanowane dla 20 dziewczyn z okolicznych wiosek, do ostatniej chwili nie wiedziałam, ilu uczestniczek mogę się spodziewać. Drogą informowania o takich inicjatywach jest przekazywanie listów do katechetów lub leaderów wiosek. Oczywiście każdy z nich bywa bardzo zajęty, miałam więc nadzieję, że mimo tego, uda im się zebrać odpowiednią liczbę zainteresowanych. Niestety do końca nie znałam liczby osób. A to dostarczało przeszkód związanych z przygotowaniem miejsc noclegowych, posiłków, p…

Ocalić od zapomnienia

Listopad w Polsce rozpoczyna się bardzo nostalgicznie. Pogoda zachęca do pozostania w wygodnym fotelu z kubkiem gorącej herbaty i niebanalną lekturą. Aura daje wyraz rozpoczynającej się jesieni. Niskie temperatury, wiatr, obfite opady deszczu a gdzieniegdzie nawet śniegu. I pomimo, że na ten stan narzekamy, jesteśmy przyzwyczajeni do takich warunków.
A co jeśli zamiast tego nagle zaczęłoby być nieznośnie gorąco, powietrze stałoby się tak ciężkie, że utrudniałoby oddychanie a zeschła ziemia nie wchłaniałaby nikłych kropel deszczu? Tak wyglądał mój 1 listopada. Czułam się niezwyczajnie, nie mogąc odnaleźć w tym dniu niczego, co pokrywałoby się z zarejestrowanymi przeze mnie skojarzeniami z dotychczasowego życia. Nie było wspólnych spacerów z rodziną, zapalania zniczy, przelotnych spojrzeń wymieniających ból i współczucie nad grobami bliskich zmarłych.
Tutejszy kościół katolicki jest jeszcze bardzo młody, i nie ma w nim tak bogatej tradycji. Ale my już do tego przywykliśmy, odważę…